Dokument připravila Agnieszka Czyżewska-Jacquemet.
Natočeno 2020. Premiéra 30. 9. 2020 (Polskie Radio Lublin, 21:05 h.; 25 min.).
Lit.: Czyżewska-Jacquemet, Agnieszka: Michał i Tatiana nie musieli angażować się w protesty. In Facebook, 30. 9. 2020 (status). – Cit.: Michał i Tatiana nie musieli angażować się w protesty. Ona pracowała w państwowej białoruskiej telewizji. On prowadził dobrze prosperująca firmę. Ale jest taki moment kiedy dłużej już nie można i trzeba powiedzieć dość. I oby wtedy nie było za późno. Zapraszam na opowieść o tym jak dyktatura powoli i niespostrzeżenie wnika w codzienność i o tym jak budzi się naród. Dzisiaj po 21 w Polskim radio Lublin., potem na stronie Internetowej radia i w serwisie spotify Serdeczne podziękowania dla Ireny i Artioma za ich pomoc i osobiste zaangażowanie w powstawanie reportażu.
Lit.: anonym: 30.09.2020 Agnieszka Czyżewska-Jacquemet „Przebudzenie”. In web Radio Lublin, 30. 9. 2021 (anotace) – Cit.: Od 6 tygodni nie ustają protesty na Białorusi. Ludzie masowo wyszli na ulice, aby sprzeciwić się wynikom wyborów, w których Aleksandr Łukaszenka miał – według oficjalnych danych – zdobyć ponad 80 procent poparcia.
Tatiana i Michał Borodkinowie też włączyli się w protesty, Choć logicznie rzecz biorąc wcale nie żyło im się źle. Tatiana była znaną prezenterką w państwowej telewizji, Michał prowadził własną dobrze prosperująca firmę. Jest jednak moment, kiedy trzeba powiedzieć dość. Oby nie za późno. Dyktatura bowiem nie rodzi się sama z siebie. To zwykli ludzie pozwalają się jej rozwijać, Zajęci domem, rodziną, pieniędzmi, lekceważą to, co dzieje się wokół nich, myśląc: „to nas nie dotyczy”. A jednak dotyczy.
Lit.: anonym: O niewoli, która trwa – recenzja reportażu “Przebudzenie” Agnieszki Czyżewskiej-Jacquemet. In web Audionomia, březen 2023 (recenze). – Cit.: Wojciech Tochman w książce „Jakbyś kamień jadła” napisał zdanie, które wraca do mnie zawsze, gdy słucham reportaży podejmujących wątki polityczne: „Powstało tysiące depesz, reportaży, wystaw, książek, albumów, filmów dokumentalnych i fabularnych o wojnie w Bośni. Ale kiedy wojna się skończyła (albo, jak sądzą niektórzy, została na jakiś czas przerwana) reporterzy spakowali kamery i natychmiast pojechali na inne wojny”.
O czym to zdanie mówi? Dla mnie: o zapomnieniu i pamięci. Często o dramacie, który dzieje się obok nas, od lat, a do którego się „przyzwyczailiśmy”.
Reportaż „Przebudzenie” Agnieszki Czyżewskiej-Jacquemet jest dla mnie formą zachowania pamięci o tym, że za naszą wschodnią granicą żyją ludzie w świecie zakłamanym, pozbawieni możliwości dokonywania wyborów i głośnego wyrażania swoich opinii.
Bohaterami audycji są Tatiana i Michał Borodnikowie, którzy do czasu wyborów w 2020 roku żyli spokojnie, na prowincji, nie angażując się w politykę. Zdawali sobie sprawę z tego, że mieszkają w państwie totalitarnym, ale swoje myśli i działania koncenrtowali na codziennym życiu, na wychowaniu córek. Michał na coraz lepiej prosperującym biznesie, Tatiana na rozwijającej się karierze w telewizji państwowej.
„Miałam świadomość, że jestem częścią systemu i godziłam się z tym” – mówi ona.
„Byliśmy jak dzieci we mgle” – mówi on.
W jednej chwili przyszło tytułowe przebudzenie. Po sfałszowanych przez reżim wyborach Białorusini wyszli na ulicę. Przeciw protestującym wyszła milicja, z kulami, nie tylko gumowymi. Kiedy zginał pierwszy z obywateli, Aleksander Tarajkowski, Tatiana zrozumiała, że nie może dłużej się uśmiechać i udawać, że nic się nie dzieje. Z mężem wyszła na ulicę, demonstrując swój sprzeciw wobec wynikowi wyborów.
Stanęli przeciw władzy, a władza rozpoczęła machinę zastraszania. Nieproszony gość zjawił się w domu na prowincji i trzymając na rękach młodszą córkę Borodników, pytał, po co im to wszystko, czy chcą stracić dotychczasowe życie.
Po tym jak Tatiana udzieliła wywiadu dla zagranicznych mediów, zaczęły się pogróżki, straszenie zaginięciem Michała.
W dwie godziny spakowali się, opuścili dom i wyjechali z Białorusi.
Mówienie głośno to nasza broń- twierdzą bohaterowie reportażu. „Kiedy siedzisz cicho, myślisz, że cię to nie dotyczy, budzisz się i jest za późno. To może się zdarzyć wszędzie, też w Polsce”.
Reportaż kończy metaforycznie białoruska wersja pieśni „Mury”.
Audycja skomponowana jest w oparciu o dwie narracje. Jedną z nich stanowią uzupełniające się wypowiedzi Tatiany i Michała. Drugą warstwę opowieści tworzą różnorodne materiały dźwiękowe, zarejestrowane podczas protestów albo nagrania z mediów. Całość spaja narracja odautorska. Ale wypowiedzi reportażystki pełnią nie tylko funkcję spoiwa. Czyżewska-Jacquement bardzo plastycznie buduje napięcie tej opowieści, przekazując kolejne szczegóły dochodzenia przez Łukaszenkę do dyktatorskiej władzy, opowiadając o zamykaniu w więzieniach czy zabijaniu przeciwników politycznych, o tłumieniu protestów, czy o zaangażowaniu w walkę o wolną Białoruś Swietłany Cichanouskiej.
Narracja jest plastyczna, sugestywna, dynamiczna. Nie ma tu zbędnych słów. Opowieść reportażystki uzupełniają liczne nagrania z protestów czy mediów: wypowiedzi Łukaszenki, czy Cichanouskiej, nagrania z megafonu, odgłosy wystrzałów. Czyżewska-Jacquement buduje obraz świata, w jakim żyją Tatiana i Michał, świata, z którego uciekli, dla swoich dzieci.
„Przebudzenie” to reportaż o tym, że nawet z wieloletniego odrętwienia można się wyrwać, przestać udawać i zacząć życie na nowo, świadome życie.
Dla mnie to audycja o codzienności i wyborach w państwie reżimu, z którymi na co dzień borykają się Białorusini. I warto o tym pamiętać.